Poranek nie zapowiadał się najlepiej. Z imprezy wróciliśmy bardzo późno, więc mieliśmy mało czasu na regenerację, tym bardziej, że wszyscy pozwoliliśmy sobie na więcej niż jedno piwo.
Było mi trochę wstyd, gdyż to ja byłam za wszystko odpowiedzialna, a sama zachowałam się tak, jakbym nie miała rozumu. Choć z drugiej strony mogłam znaleźć wytłumaczenie na mój stan, ale nie będę przecież zwierzać się z każdego czynu Heinzowi, to tylko siedem dni.
Zwlekłam się z łóżka i od razu skierowałam do łazienki, by wziąć zimny prysznic- jedynie to mogło postawić mnie na nogi. W międzyczasie wymyśliłam modyfikację planu zajęć na najbliższy tydzień, z czego bardzo się ucieszyłam. Miałam jedynie nadzieję, że trener nie dostrzeże zamiany treningów i wszystko będzie klarowne, bez zbędnego zamieszania.
Po raz kolejny dotarłam jako ostatnia do jadalni. Wszyscy byli bardzo skupieni na śniadaniu, aż część osób nawet nie zauważyła, że się pojawiłam. Bałam się, że Kuttin negatywnie zareagował na nasz późny powrót i wyznaczył im jakąś karę, jednak gdy się do niego przysiadłam, wydawał się być taki neutralny, a może to była taka specjalna gra? Nie wiem.. A zresztą, nie ma się czym przejmować. Stało się i się nie odstanie.
- Dzisiejszy dzień zapowiada się przyjemnie. Zaczniemy treningiem na basenie, później przeniesiemy się na siłownię, a wieczorem zafundujemy sobie spacer po plaży, jest możliwość surfingu, ale nie wiem czy to dobry pomysł, w końcu nie chcecie być kontuzjowani na inaugurację sezonu, prawda?
- Ale każdy trening może doprowadzić nas do kontuzji, ludzie staliby w miejscu, gdyby ciągle tak myśleli.- Odezwał się Hayboeck.
- Okej, więc kto będzie chciał, może wypożyczyć sobie strój, deskę i ma drogę wolną.- Uśmiechnęłam się. Słowa Michaela były prawdziwe, aczkolwiek nie chciałam, by Heinz miałby mi za złe, gdyby któremuś z zawodników coś się stało..
W ciszy dokończyliśmy śniadanie, po czym znów rozeszliśmy się do swoich pokoi, by móc przygotować się na trening. W końcu trzeba było ruszyć z ćwiczeniami, bo póki co to dobrze szły nam tylko imprezy.
Piechotą ruszyliśmy pod obiekt treningowy. Tym razem szłam w parze z Kuttinem i nie wplątywałam się w rozmowy z chłopakami, choć byli bardzo ciekawi mojego samopoczucia po wczorajszej zabawie. Nie chciałam podczas zajęć ćwiczeniowych być dla nich w stu procentach dostępna, tak jak ma to miejsce wieczorami. Gdybym zachowywała się tak samo w każdej sytuacji, zawodnicy nie przykładaliby się do ćwiczeń. Oczywiście przylot tutaj był w ramach odpoczynku, ale aktywnego, a znając chłopaków, byliby aktywni, ale w przeprowadzaniu konwersacji. Buzie im się dosłownie nie zamykały na minutę!
-Kate, może ja jestem stary, ale na pewno nie głupi i zawsze, i wszędzie poznam wasz stan. Wiem, że jesteście młodzi i potrzebujecie takich chwil, ale proszę cię, kolejny raz ma być z lekkim umiarem.- Wiedziałam, że Heinz prędzej, czy później rozpocznie rozmowę na ten temat.
Zrobiło mi się bardzo głupio. To ja byłam odpowiedzialna za nas wszystkich i to była moja wina, a wytłumaczenie bo Michael wcale nie było konkretnym wytłumaczeniem.
- Przepraszam wujku, czasami są takie momenty, gdzie wręcz trzeba.. Ale obiecuję, że do końca tego tygodnia to się już nie powtórzy.- Uśmiechnęłam się wstydliwie, czerwieniąc się na policzkach.
-To jakaś wyższa sfera, mam rozumieć?- Zapytał, choć raczej nie był tym zaciekawiony.
Kiwnęłam głową.
- Rozumiem. Nie będę w to wnikał, choć pamiętaj, że to i tak kiedyś się wyda. Zresztą jak sama widzisz, przede mną nic nie ukryjesz.- Uśmiechnął się.
Tak wiedziałam o tym, ale nie było nawet opcji, że powiedziałabym mu od razu o moim wcześniejszym związku z Hayboeckiem. Bałam się, że mogło to mieć jakiś wpływ na dalsze dni treningu, niekoniecznie pozytywny.
Rozłożyliśmy swoje rzeczy przed basenem, który znajdował się za budynkiem treningowym. Po czym rozpoczęliśmy pierwszy, upragniony etap zajęć. Na basenie zawodnicy spędzili czas pływając, w ten sposób mogli wzmocnić swoje mięśnie, ale oczywiście nie za bardzo, gdyż nie jest to wskazane skoczkom. Okazało się to dla nich ogromną zabawą, zresztą prawie wszystko było dla nich czystym szaleństwem, miało to oczywiście swój plus- robili to z ogromną pasją!
Najlepszym momentem było chyba to, jak Schlieri pociągnął mnie za sobą do wody, przez co byłam zmuszona odbębnić ten trening wspólnie z nimi. Miałam takie plany, że będę postawna i asertywna, a jednak nie potrafiłam. Nie spodziewałam się, że te dni będą przepełnione taką radością!
Po prawie trzech godzinach spędzonych na basenie, wróciliśmy do hotelu, by wyschnąć, zjeść obiad i ruszyć na kolejny, tym razem siłowy trening. Tym razem trening przeprowadził ich kadrowy trener, który wykorzystał ćwiczenia na sucho, by doskonalić ich pozycję sylwetki. Następnie mieli pole do popisu, podnosząc ciężarki i wykonując inne ćwiczenia siłowe. Ja nie byłam obecna fizycznie w tym treningu. Siedziałam na końcu sali i wypełniałam dokumenty, dotyczące harmonogramu zajęć. Musiałam poprzenosić zmiany i jakoś to skleić w całość. Nawet nie zauważyłam, jak Michael przyszedł pode mnie.
Pierwszą moją reakcją było oczywiście oburzenie, ale praktycznie od razu zmieniłam swój ton, bo w końcu każdy ze skoczków może podejść do mnie kiedy chce i po co chce, a taką postawą mogłabym jeszcze bardziej zachęcić resztę do zastanowień na temat mojego kontaku z Hayboeckiem.
- Wyjdziemy gdzieś wieczorem pogadać?- Zapytał.
- Michael, wieczorem wychodzimy wszyscy razem na plażę.- Odparłam.
-To po treningu.
- Po treningu to jest podwieczorek.
- To po podwieczorku.
- A tak właściwie po co chcesz się spotkać? Zrozum, że nie chcę, by ktoś zauważył nas tutaj razem samych.
- To poleć z nami do Austrii.
Zaśmiałam się na jego słowa, choć wcale nie żartował.
Przekomarzaliśmy się tak jeszcze kilka minut, dopóki Heinz nie ponaglił go do wykonywania ćwiczeń.
Tak jak obiecałam, wieczorem wyruszyliśmy na spacer brzegiem plaży. Tym razem towarzyszył nam też Kuttin, twierdząc, że spacer dobrze mu zrobi na stare lata. Choć i tak wiedziałam, że poszedł specjalnie, by zobaczyć, czy nie niesiemy ze sobą trunków, jak było to ostatniej nocy. Nikt nie zdecydował się na surfing, nawet Hayboeck, który tak bardzo tego chciał, ale w sumie nie dziwiłam mu się. Wszyscy byliśmy bardzo zmęczeni po nie przespanej nocy, dlatego woleliśmy się przejść spokojnie po jeszcze ciepłej plaży i oglądać cudowny zachód słońca.
- Heinz?- Nagle ciszę przerwał Michi.
- Tak?
- Byłaby możliwość, aby Katherine wyruszyła z nami do Austrii, a później towarzyszyła nam w Pucharze Świata? Wcześniej nie mieliśmy kontaktu z profesjonalnym sportowym psychologiem, a jest on bardzo ważny w naszym środowisku.- Myślałam, że uduszę go po tych słowach.
Zrobił to specjalnie!
Nie, on chce po prostu o Ciebie walczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz