sobota, 19 grudnia 2015

Rozdział pierwszy.

Mój dzień rozpoczął się tak jak zwykle, porannym joggingiem do obiektu sportowego, które prowadziłam. Pomimo że zostało półtora miesiąca do świąt, na Cyprze temperatura wynosiła powyżej trzydziestu stopni na plusie. Fakt faktem, że był to dzień taki jak zwykle, czułam się inaczej. Może, hmm nie ujęłam tego zbyt dobrze. To nie był taki dzień jak zwykle. Dziś musiałam przygotować się duszą i ciałem na spotkanie z moim wujkiem i jego dziećmi. Był to wyjątkowy okres w pracy, gdyż poraz pierwszy powitam ich w moich skromnych progach. Rozpierała mnie duma, myśląc, że austriaccy skoczkowie będą mogli przygotować się do kolejnego zimowego sezonu właśnie tutaj, a zarazem bałam się, że nie poradzę sobie w prowadzeniu niektórych zajęć. Owy obiekt sportowy był moim malutkim domem, praktycznie sama nim zarządzałam i prowadziłam niektóre zajęcia, oczywiście zatrudniałam kilka osób, które mi pomagały, aczkolwiek nie była to zbyt duża działalność, by zatrudniać całą załogę pracowników.
Od razu po dotarciu do pracy dostałam telefon od Heinza, że właśnie wylądowali i za kilkanaście minut wyruszą autokarem do Alidana. Miałam ostatnią godzinę na ewentualne zaplanowanie dziejszego dnia, gdyż pracę na siłowni zaczynaliśmy od jutra. Był to dla mnie zastrzyk adrenaliny, gdyż przez kolejny tydzień to ja będę trenerką Austriaków. Heinz oddał ich w dobre ręce!

  - Katherine, jesteśmy!- Głos Kuttina poznałam już na zewnątrz. Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam im frontowe drzwi. Grupka liczyła sporo osób, nie spodziewałam się że wujek przywiezie mi kilkunastu facetów. I jak ja, skromna dziewczyna, mam sobie poradzić z taką ekipą?
Zaprosiłam ich wszystkich do specjalnie przygotowanej sali, która zwykle była pusta, aby mogli na spokojnie usiąść i odpocząć, a ja w tym czasie miałam zamiar przedstawić się i pokrótce omówić plan treningu jak i pozostałych czynności. Heinz usiadł na początku, by mógł zabrać głos, gdyby była taka potrzeba. Ja natomiast wybrałam pozycję stojącą, poczułam się tak, jakbym wygłaszała jakieś przemówienie, była czyimś mentorem.
Kiedy wyszłam na środek sali, poczułam dość zaciekawiony wzrok jednego z blondynów na mojej sylwetce. Speszyło mnie to troszkę, jednak wujek przerwał moje rozmyślania.
- Teraz chłopaki bądźcie cicho i wysłuchajcie wszystkiego dokładnie. Nie chcę, by były później jakieś niejasności.
Zaśmiałam się na te słowa, Heinz był bardzo opiekuńczym człowiekiem.
- Nazywam się Katherine Hermann, wasz trener jest moim wujkiem, dlatego też wspólnymi siłami zorganizowaliśmy dla was kilka dni regeneracji przed rozpoczęciem sezonu.- Chciałam dodać jeszcze jedno zdanie, jednak owy blondyn, który dość często na mnie spoglądał właśnie zakrztusił się wodą, przez co zapomniałam co miałam powiedzieć.
- Hayboeck, wstydź się!- Brunet siedzący obok niego, szturchnął go ramieniem.

Michael?!
Słodki Boże, to Michael...
I co teraz będzie, słońce?
Będzie ciekawie..

Miałam nadzieję, że nikt nie zauważył mojego przerażonego wyrazu twarzy.
- Naszym przewodnim tematem tych zajęć jest przede wszystkim regeneracja i odpoczynek. Nie wiem jakie warunki atmosferyczne są teraz w Austrii, ale dam sobie rękę uciąć, że na Cyprze jest o niebo lepiej, dlatego też słońce, plaża i morze pozwoli wam naładować nieco akumulatory przed końcem listopada. Oczywiście nie będzie to tydzień wyjęty z życia, polegający na obijaniu się na plaży. Zaplanowaliśmy treningi na siłowni, aczkolwiek urozmaiciliśmy owe zajęcia o gry zespołowe, pływanie, zajęcia w terenie, a także kilka dni typowego odpoczynku. Zajęcia siłowe będą odbywały się pod nadzorem waszego trenera, pracowników obiektu jak i mnie, będę również pełniła funkcje psychologa, dlatego gdyby się coś działo zawsze możecie do mnie przyjść.
- Psycholog? Nigdy nie mieliśmy psychologa..- Brunet kolejny raz zabrał głos.
Uśmiechnęłam się tylko do niego, gdyż tak naprawdę nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.
- Na dzisiaj nie przewidziałam zajęć sportowych. Jesteście zmęczeni podróżą, także możecie odpocząć. Za kilkanaście minut wyruszymy do pobliskiego hotelu, gdzie będziecie mogli się rozpakować.  Macie jakieś pytania?
- A czy pokaże nam Pani jakiś klub? Dawno nie byliśmy na dyskotece..
- Kraft, przestań!- Kuttin mu przerwał.
- Postaram się coś wymyśleć.
- Trzymam Panią za słowo!
Kolejny raz uśmiechnęłam się do niego, później zamieniłam się rolą z wujkiem. Pokrótce opowiedział jeszcze o kilku kwestiach, które mi umknęły i grupa ruszyła do hotelu. Ja natomiast obiecałam, że wrócę do nich za jakiś czas, ponieważ musiałam pojechać do domu po swoje rzeczy. W dodatku musiałam zapakować coś bardziej eleganckiego na dyskotekę, którą im obiecałam.

Co teraz zamierzasz zrobić?
W sensie?
Z Michael'em? 
Nic. To już przeszłość. Ustatkowaliśmy się już, przynajmniej ja.
Naprawdę? Kilka lat na Cyprze już tak Cię ustabilizowało?
Tak. Jestem bardzo zadowolona z życia, które prowadzę i nie zamierzam tego zmieniać.
Przemawia Tobą znieczulica..
Ale czego ty ode mnie chcesz w tym momencie?
Sama zadaj sobie to pytanie, w końcu jestem częścią Ciebie! Skłaniasz się do takiego myślenia, więc musi coś być na rzeczy.


Westchnęłam ciężko. To było niemal pewne, że ten tydzień będzie przełomowym okresem mojego życia. Tym bardziej, że Michael również mnie rozpoznał a jego reakcja nie należała do obojętnych.

Jaki ten świat jest mały.. Kto by się spodziewał, że po kilku latach rozłąki znów na siebie wpadniemy. Rozmyślając nad tą kwestią próbowałam spakować najpotrzebniejsze rzeczy, aczkolwiek robiłam to bardzo długo, gdyż nie chciałam tam jechać. Mój nastrój zepsuł się dosłownie w ciągu jednej sekundy, w ciągu jednego spojrzenia Michael'a. Martwiło mnie również to, że Kuttin jak i cała ekipa mogą dostrzec, że znaliśmy się z blondynem już wcześniej. Po pierwsze sprowokował to już swoim zakrzutszeniem, bo ewidentnie nie wyglądało to na przypadek, po drugie Michi za wszelką cenę będzie chciał znów wyjaśniać sprawy, czym jeszcze bardziej sprowokuje kadrę do zastanowień na nasz temat.
Nagle usłyszałam dźwięk telefonu. Dzwonił Kuttin.
- Już wyruszam, wujku.- Heinz był człowiekiem o złotym sercu.
- Już myślałem, że się coś stało! Czekamy na Ciebie.-Napięcie w jego głosie całkowicie zelżało.

Jedno było pewne, uciec od spotkania z nim nie mogłam, a specjalne przedłużanie czasu i siedzenie w swoim domu nic by nie dało, dlatego też niechętnie, ale jak najszybciej postanowiłam ruszyć do hotelu.  Nie chciałam, by Heinz się o mnie martwił. Poza tym zbliżał się już wieczór, a ja obiecałam chłopakom wyjście na imprezę.

- No w końcu! My jeszcze kolacja i zbieramy się na dyskotekę! Tak w ogóle to chłopaki, może się przedstawimy? Mamy spędzić wspólnie tydzień to nie wypada tak bez imienia.- Szczupły brunet był chyba najbardziej towarzyski w całej grupie.- Nazywam się Stefan, a tutaj od lewej mamy Gregor'a, Michael'a, Manuel'a i Thomas'a.- Uśmiechnął się. Posiada chłopak rolę przywódcy!
- Ja jestem Katherine, ale mówcie mi Kate.- Odwzajemniłam uśmiech, po czym zaczęliśmy się witać, podając sobie dłoń.
Nie powiem, ale na dotyk dłoni Michi'ego byłam bardzo wyczulona. Spoglądając mu w oczy poczułam lekki ukłucie w sercu, coś drgnęło, wywołując gęsią skórkę na moim ciele. Miałam nadzieję, że nie było to widoczne.
- Okej, to teraz pójdźmy zjeść kolację. Heinz bardzo się zmartwił, że tak długo mnie nie było?- Spytałam, gdy całą grupką ruszyliśmy w stronę stołówki.
- Bardzo! Myślał, że uległaś wypadkowi, ale nie martw się, on już tak ma! Nawet nie wiesz jak się o nas troszczy, to cudowny człowiek.- Tym razem głos zabrał Gregor.
To był fakt, Heinz cenił sobie ludzi i bardzo o nich dbał. Mogłabym rzec, że w pewnych sytuacjach dbał lepiej o innych aniżeli o samego siebie!
- Jesteś, w końcu!- Przytuliliśmy się na przywitanie z wujkiem, po czym wspólnie usiedliśmy przy ogromnym stole, by zjeść kolację.
Myślałam, że zwykle posiłki je się w spokoju, ale oczywiście nie z Austrią Team! Nigdy nie byłam świadkiem tylu ciekawych rozmów i dyskusji, które miały miejsce podczas kolacji. Heinz był w tej sytuacji bezradny, stwierdził, że zawsze ma z tym problem i niestety nie jest w stanie ich uciszyć, a przecież rozmowy podczas posiłku są niezdrowe, tym bardziej jeśli dochodzi do niepotrzebnych spięć podczas dyskusji.
- Już, spokój!- Wszyscy zamilkli, słysząc mój głos. Najśmieszniej wyglądał oczywiście Kraft, który wstał i przechylił się do przodu, by rzucić czymś w Manu. - Musicie być cicho, jeśli chcecie wyjść ze mną wieczorem.
Na efekty nie musiałam długo czekać.
- W takich sytuacjach żałuję, że nie jestem kobietą.- Wspólnie z Kuttinem zaśmialiśmy się, po czym dokończyliśmy spożywanie posiłku.
Niedługo po godzinie 21:00 postanowiliśmy wyjść. W towarzystwie chłopaków czułam się bardzo swobodnie, jednak gdyby nie Michi byłoby o wiele lepiej. Non stop spoglądał na mnie ukradkiem, ale nie odezwał się słowem. Jego postawa wobec mnie była wręcz oczywista do odkrycia i nie miałam wątpliwości, że chłopaki coś podejrzewają.
- To co nam proponujesz, Kate?- Didl nie mógł doczekać się, kiedy ruszy na parkiet. W końcu, jak to stwierdził, dziś wszystkie laski są jego!
- Ooo, niech się tylko Anka o tym dowie!- Wypalił Kraft.
- Pff, będę podrywał je specjalnie dla Ciebie, bo ty nie potrafisz sobie nawet dziewczyny znaleźć!- Zaśmiał się.
 - Jest sporo klubów, ale lepsze imprezy robią na plaży. Tutaj jeszcze się nie skończył sezon dyskotekowy na powietrzu, więc mogę zabrać was na pobliską plażę.- Uśmiechnęłam się.
Wszyscy przystali na moją propozycję, co bardzo mnie uszczęśliwiło. Nie sądziłam, że podołam z wyborem odpowiedniego miejsca, tym bardziej, że byli to mężczyźni!
Powiadomiłam Kuttina gdzie się wybieramy, i o której planujemy powrót, więc mogliśmy na spokojnie wyjść z hotelu.
Nie obyło się oczywiście bez uprzedniego zakupu alkoholu w pobliskim sklepie, bo przecież czymś nastrój trzeba sobie poprawić. Nie żebym była abystynentką, która na widok piwa ucieka gdzie pieprz rośnie, ale..
- Kate! No przestań! Z nami się nie napijesz?- Stefan swoim towarzystwem wyróżniał się z tłumu.
Gdybym miała ich ocenić, to właśnie Kraft był najbardziej żwawym osobnikiem w naszej grupie, Schlieri i Didl zabierali głos, gdy była ich kolej, natomiast Michael pozostawał daleko w cieniu, ciekawe dlaczego?
- Michi, podaj jej piwo.- Kraft ponaglił blondyna, który obarczony był noszeniem ekwipunku.
Wbiłam swój wzrok w jego twarz, kiedy podawał mi trunk, nic się nie zmienił. Ten sam wyraz twarzy, ten sam uśmiech, dotyk.. odpłynęłam.
- Wohoo, Katie?- Didl pomachał mi ręką.

O mamo. To było silniejsze ode mnie..
Powróciło?
Chyba tak.
Mówiłam.


-Czy to ta plaża?- Didl powtórzył pytanie.

- Tak.- Uśmiechnęłam się zakłopotanie. Mam nadzieję, że nie dałam po sobie tego poznać.
- Idziemy tańczyć!- Kraft szybszym krokiem ruszył w kierunku grupki tańczących osób.
- Ja na razie staną obok, muszę wypić piwo.- Uśmiechnęłam się.
- A ja pójdę postawić resztę piw gdzieś dalej.- Michi odpowiedział zaraz po mnie.
Wiedziałam co się kroi. To było specjalne zagranie. Bałam się, że reszta domyśli się o co chodzi, aczkolwiek nawet nie usłyszeli słów Hayboecka, od razu zaszyli się w tłumie.

Moje serce zaczęło bić mocniej. Sam na sam z Michaelem, kilka lat po rozstaniu, to nie może być prawda.

Ostatni raz widziałaś go chyba  na końcu roku w liceum.
Tak, to było pięć lat temu. Wtedy ja wyjechałam na Cypr, a on wstąpił do drużyny.Jaki świat jest mały..

- Cześć. Michael jestem.- Wyciągnął do mnie dłoń.
- Ale co ty robisz?- Byłam dość zaskoczona.
- Okej, tak nie chcesz, to może inaczej.- Odpowiedział dość uszczypliwym tonem.
- Michi..-I w tym momencie straciłam nad sobą panowanie.
Nie pozwolił mi dokończyć, tylko objął mnie w pasie i mocno przysuwając do siebie, wpił się w moje usta.
Nie spodziewałam się tego. Nie rozumiałam, dla czego to w ogóle robił. Tym bardziej teraz, kiedy są z nami jego przyjaciele. To nie jest dobry pomysł, by dowiedzieli się o naszych relacjach już pierwszego dnia pobytu na Cyprze. Szkoda tylko, że Hayboeck nie potrafił o tym pomyśleć..
Odsunęłam się od niego, nie pozwalając by kontynuował, pomimo że przez chwilę zatęskniłam za jego dotykiem i wręcz chciałam, by to trwało nadal.
- Dlaczego to robisz?- Spytałam, po krótkiej chwili  niepewnej ciszy.
- Bo za tobą tęskniłem? Bo cię nadal kocham? Bo sądzę, że to nie jest zwykły przypadek, że się spotykamy? Bo jest szansa, by odnowić te relacje?
To się chłopak rozpędził...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz